//Przemysł 4.0 a rola człowieka w obliczu automatyzacji procesów produkcyjnych – część 1

Człowiek w przemyśle 4.0 – jak automatyzacja przemysłu wpływa na społeczeństwa? Część 1

Wśród ekonomistów krąży pewna anegdota dotycząca Miltona Friedmana – laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. W latach 60. XX wieku prowadził konsultacje dla rządu jednego z państw azjatyckich. Tematem były roboty publiczne. Po spotkaniu zaskoczony zapytał, dlaczego pracownicy nadal używają łopat zamiast korzystać z profesjonalnego sprzętu budowlanego. Przedstawiciel rządu odpowiedział Friedmanowi, że dzieje się tak, ponieważ projekt ma na celu zapewnienie jak największej liczby miejsc pracy. Friedman skomentował sytuację krótko: „Dlaczego zatem nie dacie im łyżek zamiast łopat?”.

Automatyzacja produkcji i innych obszarów przemysłu w różnych dziedzinach gospodarki może mieć większy wpływ  na procesy makroekonomiczne niż mogłoby się pozornie wydawać. Popkultura karmi nas dwiema wizjami przyszłości: w jednej z nich możemy zaobserwować sielankowy obraz świata, w którym za pomocą technologii, genetyki i farmakologii wszystkie problemy egzystencjalne zostały rozwiązane, a człowiek poświęca się wyłącznie konsumpcji i przyjemnościom. Druga wersja to katastroficzny obraz przyszłości, w którym to maszyny przejmują władzę nad światem, stają się wszechobecne, posiadają zdolność samo-uczenia, co ostatecznie prowadzi do tego, że zwracają się przeciw człowiekowi. Oczywiście zdania na temat przyszłości i roli inteligentnych maszyn w gospodarce są mocno podzielone. Jedni uważają, że automatyzacja produkcji może przyczynić się do poprawy jakości naszego życia, inni zaś dopatrują się wyłącznie zgubnych wpływów rozwoju techniki. Zamiast prognozować, warto jednak przyjrzeć się, w jaki sposób dotychczasowe zmiany w tym zakresie wpłynęły na nasze życie, szczególnie w XX wieku. Sięgnijmy więc do historii…

Innowacje w automatyzacji przemysłu – na początku było rolnictwo…

Spośród wszystkich sektorów zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych rolnictwo jest tym, które przeszło największe zmiany w związku z automatyzacją produkcji. Pod koniec XIX wieku niemal połowa amerykańskich pracowników znajdowała zatrudnienie na farmach; w roku 2000 odsetek ten wynosił poniżej 2%. Mechanizacja rolnictwa doprowadziła do likwidacji milionów miejsc pracy sprawiając, że tłumy bezrobotnych rolników przeniosły się do miast aby znaleźć pracę w fabrykach. Jakiś czas później rozwój automatyzacji produkcji odebrał etaty także w wielu zakładach i przyczynił się do wzrostu bezrobocia. Było ono jednak krótkotrwałym zjawiskiem – nawet jeśli fabryki w jednym sektorze zwalniały pracowników, już po chwili pojawiały się oferty zatrudnienia w innym obszarze gospodarki. Nowa praca – mimo, że wymagała czasem wyższych kwalifikacji – nierzadko okazywała się atrakcyjniejsza finansowo. Zjawisko bezrobocia nie wydawało się więc wówczas tak niepokojące, jak współcześnie.

Amerykańskie prosperity a innowacje w produkcji

Okres prosperity w USA zaobserwowano 25 lat po zakończeniu II wojny światowej. „Złotą erę” amerykańskiej gospodarki cechowała wówczas niemal idealna symbioza między postępem technologicznym, a dobrobytem siły roboczej. Wraz z automatyzacją procesów produkcyjnych wzrosła wydajność, dzięki czemu ludzie mogli domagać się większych wynagrodzeń, a to z kolei przełożyło się na zwiększony popyt na produkty i usługi. Wszystko wskazywało na to, że amerykańska gospodarka jest nie do zatrzymania. Dali się temu zwieść także wybitni ekonomiści, którzy z przekonaniem dowodzili, że ekonomia łatwo poddaje się statystykom. Nic dziwnego, że tak wielkie było zaskoczenie, gdy okazało się, że ta oto świetnie prosperująca gospodarka mocno hamuje i nie jest łatwo ponownie wprawić ją w ruch. Związek pomiędzy rosnącą produktywnością a coraz wyższymi wynagrodzeniami zaczął się rozpadać już w latach 70. XX wieku. W 2013 roku zwykły pracownik zarabiał około 13% mniej niż w roku 1973 (po uwzględnieniu inflacji), mimo że produktywność wzrosła o 107%, a ceny wielu inwestycji poszły w górę. 2 stycznia 2010 roku Washington Post poinformował, że w pierwszej dekadzie XXI nie stworzono żadnych nowych miejsc pracy. Jak się okazuje, była to pierwsza w czasach powojennych dekada, kiedy odsetek nowych miejsc pracy był mniejszy niż 20%. Nawet w latach 70., czasach utożsamianych ze stagflacją i kryzysem energetycznym, liczba ta wynosiła 27%.

USA i rolnictwo nie są jednak jedynymi obszarami, na które znaczący wpływ wywarła postępująca automatyzacja procesów produkcyjnych. Jeśli chcesz dowiedzieć się, który kraj stawia na rozwój automatyzacji i w jakiej dziedzinie medycyny maszyny za chwilę zastąpią pracę lekarzy, przeczytaj drugą część tego artykułu.

Strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Oczywiście w każdej chwili możesz zablokować pliki cookies w swojej przeglądarce.
OK